Pochylony niemal 45 stopni
Pochylony niemal 45 stopni „Puch" wyminął „Fiata", którego kierowca na szczęście oniemiał z wrażenia i nie uczynił żadnego ruchu kierownicą. Odległość między nachyloną w jego stronę krawędzią dachu „Pucha" a nadwoziem „Fiata" nie była większa niż milimetry. Podczas tego samego treningu wydarzyła się mu jeszcze jedna przygoda, w której O1 szczęśliwym zakończeniu również zadecydowało opanowanie i mistrzostwo Zasady. Znowu przy wyjściu z zakrętu, spoza skały, ukazała się Polakom zajmująca całą szerokość drogi ciężarówka. Ostre hamowanie, ale mimo to przód „Pucha" wjechał pod zderzak ciężarówki. Oba samochody stanęły w momencie, gdy dotykał on niemal przedniej szyby wozu rajdowego. Są jednak sytuacje, w których nie wspaniałe umiejętności kierowcy, lecz przysłowiowy łut szczęścia sprzyja załodze. Oczywiście w takich chwilach potrzebny jest także niezbę- dny spokój i opanowanie nerwowe, umiejętność oceny sytuacji oraz błyskawiczne podjęcie decyzji. Czy w tym ciągłym, szaleńczym niemal wyścigu z czasem, zmaganiu się z samochodem, pogodą czy terenem znajduje się miejsce na szacunek w stosunku do przeciwnika, koleżeńską przysługę? Czy można rezygnując ze zwycięstwa, na które pracuje poza kierowcą i pilotem cały sztab w serwisie technicznym, zatrzymać się i pomóc innemu kierowcy? „Myślę, że nie może tu być innej odpowiedzi - mówi Sobiesław Zasada - niż twierdząca. Wyścig wyścigiem, ale przecież w życiu jest ważne nie tylko zwycięstwo.
| |