Jeszcze do połowy
Jeszcze do połowy drugiego starcia bielszczanin dyktował własne warunki walki, szukając rozpaczliwie klucza do zwycięstwa. Potem karta nieubłaganie zaczęła się odwracać. Zbyszek tracił oddech, nie miał już sił, aby pierwszy wznawiać akcje, ruchy stawały się coraz powolniejsze. Feliks Stamm, szarpiący nerwowo ręcznik, ochrypł od dopingu. Cóż jednak znaczą naj- • lepsze nawet rady, gdy rywal dysponuje niewyczerpanym zasobem energii... Trzecia runda olimpijskiego finału wagi półciężkiej w Pal-lazzo delio Sport była już jednostronnym popisem Cassiusa Claya, a Pietrzykowski tylko podświadomie robił uniki, starając się jak najmniej inkasować. Zanim sędzia ringowy zebrał karty punktowe, wszystko było jasne. Znów „tylko" olimpijskie srebro... Srebro warte jednak w tym konkretnym przypadku złotego medalu, bo przeciwnik pokazał klasę, jakiej dawno już nie oglądano w olimpijskich turniejach, które gromadziły przecież wielu wspaniałych zawodników. W kilka lat później Cassius Clay, po serii błyskotliwych zwycięstw, został mistrzem świata wszechwag profesjonałów. Pietrzykowski miał już 29 lat, gdy po raz piąty zdecydował się uczestniczyć w turnieju o mistrzostwo Europy - w Moskwie 1963 roku. Długo się wahał. Obowiązki rodzinne nie pozwalały przecież na pełne angażowanie się w sali treningowej. Córka Jolanta skończyła już pięć lat, Dorotka nie miała jeszcze roku. Większość wolnego czasu tata Pietrzykowski spędzał na zabawie z pociechami.
| |